wtorek, 21 marca 2017

Często ludzie przez całe życie czekają kiedy wreszcie zaczną żyć

Bo, wiecie, dzisiaj nie, dziś nie mogę, nienie, jutro, tak, jutro już na pewno
ale jutro jest to samo
bo dzisiaj nie, dzisiaj nie ma czasu, ale za to j u t r o

tego jutra w końcu zabraknie


Odkładanie wszystkich planów jest dla mnie tak śmieszne, szczególnie kiedy tak naprawdę nie ma do tego większych powodów. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że sama tak postępuję. I to często.

Prosty przykład: od ponad pół roku marzy mi się kupno ukulele. Chcę zacząć sobie grać. Mam nawet upatrzony model. ALE UKULELE NIE POSIADAM. Dlaczego? Nie wiem. Mogłabym powiedzieć, że nie mam tyle odłożonych pieniędzy, ale tak się składa, że dwa razy zebrałam całą potrzebną sumę i dokładnie dwa razy przeciągałam zakup, aż w końcu w głupi sposób wydawałam oszczędności. Mogłabym również powiedzieć, że nie mam czasu. Kurde no, kupię to ukulele i okaże się, że (och, ja biedna!) nie będę miała kiedy ćwiczyć. A to sprawdzian, a to jakieś zajęcia dodatkowe, a to trzeba pograć w Simsy... Tak naprawdę czas też mam, mam więcej czasu niż mogłoby się wydawać, ale to materiał na osobnego posta.
Po głębszej analizie, mogę z pewnością rzec, iż nie ma żadnych powodów, abym tego ukulele nie miała. Ale go nie mam. I w tym cały problem.

Drugi przykład, bardzo, baaardzo typowy: dziewczyna źle się czuje w swoim ciele. Jest za gruba, wstydzi się chodzić na basen, nawet o założeniu szortów nie ma mowy. Dawno temu postanowiła sobie, że zacznie ćwiczyć, bo tak dłużej już być nie może. Wstaje rano z myślą, że po powrocie ze szkoły pójdzie biegać. Wraca. Ale myśl o bieganiu uparcie wypiera. jestem zmęczona, nie mogę, nie chce mi się, miałam ciężki dzień, wczoraj też był ciężki dzień, dlatego nie biegałam (jutro pewnie też będzie ciężki. i pojutrze.). Standardowo siada na kanapie i otwiera paczkę - no powiedzmy - czipsów. Już z pierwszym czipsem przychodzą wyrzuty sumienia. Ale dalej będzie siedziała na tej kanapie i dalej będzie je jadła, bo why not? Przecież jutro też jest dzień, no nie????

To jest tak cholernie przykre i tak cholernie powszechne jednocześnie, że
JEZU

Nie mówię oczywiście, że od teraz mamy podejmować wszystkie decyzje spontanicznie, zmieniać swoje życie o 180 stopni pod wpływem impulsu. Nie. 
Jednak myślę, że skoro już, kurczę, podjęliśmy decyzję, że chcemy zrobić w życiu to i to, to, KURCZĘ, ZRÓBMY COŚ W TYM KIERUNKU.

Przez to, że nam się nie chce/ boimy się/ cokolwiek, tracimy tak wiele szans na zrealizowanie swoich większych lub mniejszych celów.
Zagadaj do tego chłopaka, zamiast gapić się na niego w każdym możliwym momencie, serio. Raczej Cię nie zje, a może się okazać fajny. A nawet jeśli nie, to chociaż będziesz mieć świadomość, że spróbowałaś! Przełamałaś się! Dałaś radę!
Zapisz się na boks, przecież chcesz to zrobić już od tak dawna. I gdyby nie strach, to byś to zrobił. To oczywiste, iż może się okazać, że to nie dla Ciebie, że nie będzie Ci szło i ogólnie - stanowcze nie. Ale! Może również okazać się, że to sport  i d e a l n y  dla Ciebie i że świetnie będziesz sobie radził. Jeśli Ci się nie spodoba, to się wypiszesz. Proste. A jeśli Ci się spodoba, to spełnisz swoje marzenie!

Zrobiłam z tego taki pseudo-motywacyjny post, nie taki był zamiar, ale wydaje mi się, że rozumiecie o co chodzi, więc chyba jest okay.
Zróbcie coś, co chcielibyście zrobić, ale z jakiegoś (albo żadnego) powodu jeszcze tego nie zrobiliście. Może się opłaci.

4 komentarze:

  1. Ja już od początku roku przeanalizowałam swoje dotychczasowe życie i powiedziałam: Ej, dość. Co tu się dzieje?
    Minęły prawie 3 miesiące i robię dużo. Teraz wiem, że to mi bardziej odpowiada. Co najlepsze, cieszę się z tego, bo efekty takiego działania widać niemal od razu.
    Cóż ja mogę powiedzieć, perfekcyjna nota ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej minęło tak dużo czasu, a ja znalazłam Ciebie i Twojego nowego bloga :D mam nadzieję, że mnie pamiętasz, prowadziłam bloga "Chce się żyć" :>

    OdpowiedzUsuń