środa, 25 stycznia 2017

o pustych obserwacjach i jeszcze bardziej pustych komentarzach

dobrze
już jestem.

Wstukuję krótkie słowo w wyszukiwarkę i klikam w pierwszy wynik.
Ponownie wnikam do blogosfery.
Przewijam wpisy. Miłe wspomnienia wracają.
Otwieram listę czytelniczą. Tyle poznanych ludzi, tyle superowych blogów.
Przeglądam komentarze pod starymi tworami. Nagle przestaje być tak przyjemnie. To ta chwila, w której zdaję sobie sprawę z faktu, iż tak naprawdę prawie nikt nie czytał mojego bloga.
Ale... Jak to? Co ty pieprzysz, Li? Przecież widzę te kilkadziesiąt komentarzy pod każdym postem.
No, ja też je widzę. I robi mi się trochę smutno.

Bo - chwila prawdy - jeśli ktoś napisze Ci "super post" i jeszcze doda do tego jakieś "obserwujemy?" albo "wejdziesz?", to prawie na pewno go nie przeczytał. Przynajmniej ja to tak odbieram. Możecie w tym momencie zaprzeczać, ale zastanówcie się chwilę. Czy po przeczytaniu cudzej wypowiedzi, po poznaniu opinii jakiejś osoby, po zapoznaniu się z jej zainteresowaniami, jedyną myślą, jaka przychodzi Wam do głowy, jest "super post"? Nie twierdzę, że to jakaś reguła i że wszyscy blogerzy tak postępują, ale jednak, kurde, to się zdarza  n i e s a m o w i c i e  często. I właśnie takich komentarzy wolałabym uniknąć na dynamizmie.

Rozumiem, że ludzie chcą się rozwijać. Starają się, aby ich wpisy trafiały do jak największego grona. A najlepszym sposobem jest komentowanie postów innych i zostawianie tych niewinnych linków. I to jest oczywiście dobra metoda. Sama tak robię. No, z taką małą różnicą, że kiedy ja zostawiam komentarz, to odnoszę się do posta i - uwaga - najpierw zapoznaję się z jego treścią. Polecam to każdemu. Ofc, nikomu nie zabraniam pisania pustego "fajny blog, odwiedzisz mojego?", ale miejcie świadomość, że osoba, która otrzymała ten komentarz, prawdopodobnie zrobi tak samo u Was i wcale nie przeczyta waszego wpisu. Ale spokojnie, pozostawi coś po sobie. "super blog"
Tak samo jest z obserwacjami. "Obserwujemy???" No spoko, jakaś randomowa lasia Cię zaobserwuje, Ty zaobserwujesz ją... i na tym koniec. Bo nigdy więcej nie odwiedzicie nawzajem swoich blogów. Ale przecież liczy się to, że masz kolejnego obserwatora!!11

Dochodząc do sedna: po co nam te obserwacje, skoro są puste? Wiem, że wygląda to fajnie i lepiej brzmi "dwustu obserwatorów" niż "dwudziestu", ale tak naprawdę większość obserwacji zdobytych na siłę nie ma żadnego znaczenia. I wcale się nie rozwijacie. Dlatego może jednak lepiej zrezygnować z tego "fajny blog, obserwujemy?" i czasami naprawdę przeczytać jakiegoś posta, i naprawdę zainteresować się czytaną treścią. Blogger jest fajny kiedy można i być twórcą, i odbiorcą.

Życzę Wam wszystkim (i sobie samej przy okazji też) aktywnych czytelników i sensownych komenatrzy, he
paa

sobota, 21 stycznia 2017

ciągły ruch

To jest jeden z tych momentów, w których zastanawiam się, co ja właściwie robię.

Hej. Wróciłam na bloggera po bardzo długiej przerwie i nie jestem pewna co czuję. Ekscytację? Strach? Chyba coś pomiędzy. Nawet nie pamiętam jak się edytuje bloga i, kurczę, przez jakiś czas będzie tu bardzo brzydko.

Bezustannie odczuwam potrzebę tworzenia czegoś. Niestety, to, co produkuję, nie zawsze okazuje się być dobre (tbh, prawie nigdy nie jest dobre). Stąd w dużej mierze wynika mój strach. Nie chcę, żeby ten blog zbyt szybko dołączył do grona moich niewypałów. Ale przecież żyje się tylko raz, więc yolo carpie diem!!!1

Najgorzej jest zaczynać jakąś rzecz bez większego planu i pomysłu na nią. Właśnie teraz to robię. Mam wielką nadzieję, że wraz z powstawaniem kolejnych postów, w mojej głowie będą rodziły się nowe, coraz lepsze i ciekawsze. Nie oszukujmy się, inaczej nie ma to sensu.

Chciałabym, aby ten blog był dla mnie motywacją do (prawie) ciągłego działania. Dla Was w sumie też. Żeby nie było: nie jestem jakimś pierdolonym nierobem i mam ciekawsze zajęcia od bezmyślnego scrollowania facebooka. Mimo to, uważam, iż marnuję zbyt dużą cześć mojego życia i od dłuższego czasu staram się to zmienić. Nie ukrywam - nie zawsze mi to wychodzi. Ale przecież nie można się poddawać, no nie???

Czasami odnoszę wrażenie, że nie wiem, czego chcę. Wiecie, trudno jest zmienić cokolwiek, kiedy nie wie się tak naprawdę CO chce się zmienić. Blog ma mi ułatwić sprecyzowanie planów i uporządkowanie swoich myśli.

Zobaczymy jak to wyjdzie.
no, to tyle. dziękuję, dobranoc.